Ponowny powrót w góry

Jadąc pierwszy raz w góry nie wiedziałem, co mam ze sobą wziąć. Byłem amatorem, który nigdy gór nie widział i chciał je pierwszy raz zobaczyć. Pojechałem, zobaczyłem i wróciłem. Zrobiły na mnie średnie wrażenie, wręcz mnie zanudziły. Ale to moja wina i mojego podejścia, które wtedy miałem w głowie. Pojechałem tam, jak na wakacje nad jezioro. Kompletnie nieprzygotowany. Bez pojęcia. Bez wiedzy. Minęło kilka miesięcy i postanowiłem dać góra jeszcze jedną szanse. Zamiast wycieczki nad morze stwierdziłem, że pojadę w góry i się do tego przygotuje. Najpierw udałem się do sklep turystyczny i górski Kraków.

Udałem się do sklepu ze sprzętem górskim i powiedziałem miłej pani za ladą, że jadę w góry, że trzeba mnie ubrać. Uśmiechnęła się i zaczęła mnie oprowadzać. Pierwsze co, to wcisnęła mi plecak, do którego zaraz wrzuciła czarne rękawiczki i małą podręczną apteczkę. Kolejne minuty spędziłem na wybieraniu butów, a raczej szukaniu rozmiaru. Nawet nie wiedziałem, że typowe buty do chodzenia po górach mogą być tak wygodne. Wyposażono mnie też w kurtkę przeciwdeszczową. Zaproponowano mi również bluzę, ale tego typu odzież mam w domu. Byłem trochę zdziwiony, że na wycieczkę w góry w porze letniej szykują mnie jak na wyprawę na narty.

Pani ekspedientka, ponoć miłośniczka gór wytłumaczyła mi, że góry latem to wcale takie przyjazne nie są. Pogoda jest zdradliwa i często potrafi się rozpadać ze słonecznego dnia. Dlatego na szlaku warto mieć ze sobą kurtkę. Do tego, nawet jak jest ciepło, możemy natrafić na późny wieczór, który już taki ciepły nie będzie, a wtedy założenie bluzy będzie konieczne. Buty, to wiadomo. A rękawiczki? Nie miałem zamiaru się wspinać. Wytłumaczyła mi, że będąc na szlaku mogę zechcieć wejść na jakąś skałkę, większy kamień, a wtedy mogą się przydać. Zresztą i tak nie były drogie, to wziąłem. Przy kasie wciśnięto mi jeszcze poradnik dla amatorów w górach oraz opis szlaków. Tydzień później wylądowałem w górach, na szlakach, z których nie umiałem zejść. Więcej chodziłem, niż spałem. Teraz jeżdżę tam raz w roku i zawsze mi brakuje czasu.

Dodaj komentarz